Cześć. Nowy rozdział miałam w planach wstawić w niedzielę, ale mam dosyć duży problem. Na kompa wkradł mi się wirus, który pozamieniał pliki jpg, pdf, docx na jakieś nieznane rozszeżenia, których nie mogę odtworzyć. Dlatego teraz muszę pisać rozdział na nowo na laptopie. Co do nowych blogów też może być małe opóźnienie, ale mam nadzieję, że w tym miesiącu się wyrobie, zwłaszcza, że mam ferie.
Pozdrawiam
***Niki***
sobota, 31 stycznia 2015
sobota, 17 stycznia 2015
Batman vs Robin
Wczoraj pojawił się pierwszy zwiastun nowej animacji DC "Batman vs Robin". Szczerze mówiąc tu już nie mogę się doczekać, chociaż film jeszcze nie ma dokładnej daty premiery.
A oto i pierwszy zwiastun. Mam nadzieję, że wy też nie możecie się doczekać tej animacji tak jak ja :-)
Pozdrawiam
***Niki***
piątek, 9 stycznia 2015
Rozdział VIII - Plan
Czas zmienił wszystko. Zmienił nas i nasze otoczenie. Zmienił
nasze podejście, zwyczaje, charaktery. Niektórzy znaleźli sobie „nową” osobę,
która jest dla nich najważniejsza. Inni ciągle tęsknią za kimś, kto był dla
nich jeszcze niedawno wszystkim. Ja? Ja po prostu istnieję, bo nie wiem czy
można nazwać to życiem.
Drużyna stała kilka kroków przed nami. Wszyscy byli
zadowoleni z nadchodzącej bitwy i ponownego połączenia drużyny. Oczywiście
Raven nic nie dała po sobie poznać. Garfield natomiast aż tryskał entuzjazmem.
Zmienił się od kąt go ostatnio widziałam. Wyrósł i nabrał mięśni. Jego zielona
skóra, oczy i włosy się nie zmieniły. Strój natomiast był trochę inny. Nadal
był czarno – fioletowy, ale miał krótki rękaw, a szare rękawiczki zastąpiły
czarne bez palców. Viktor prawie nic się nie zmienił, oprócz tego, że jego
zbroja miała czarny kolor. Kori mnie zadziwiła. Dziewczyna miała na sobie krótką
purpurową bluzkę z charakterystycznymi dla Tamaranki zielonymi kryształami,
dopasowane leginsy, buty sięgające kolan i rękawiczki bez palców do ramion. Znów
widziałam w jej oczach chęć walki i pomocy innym. Znów widziałam w niej tego
walecznego lwa sprzed lat.
-Ale nam się elita zebrała
- mruknęła stojąca za nami Willow – Wielcy Młodzi Tytani.
-Willow! – upomniałam dziewczynę – Daj spokój.
-Jasne, nie ma sprawy.
-Angel, zostawisz mnie i drużynę sam na sam?
-Jasne – pociągnęłam Willow i obie wyszłyśmy z pokoju.
Dziewczyna wyrwała się z uścisku i zaczęła kierować w stronę drzwi – Dokąd się
wybierasz?
-Na zewnątrz. Muszę zaczerpnąć świeżego powietrza – po tych
słowach Willow, wyszła, a ja usiadłam na kanapie i zaczęłam nasłuchiwać.
-Naprawdę sądzisz, że ona go nie zabije? – zapytał Victor
-Nie mogę mieć pewności, ale sądzę, że odpowiedni impuls nie
pozwoli jej na to. Myślę, że jej…
-Sumienie – dokończyła Raven – Myślisz, że jej sumienie się
odezwie?
-Dokładnie tak myślę.
-Wybacz Dick, ale nie sądzę żeby osoby takie jak ona się
zmieniały. To zabójczyni – Vick jak zwykle milusi – Ktoś taki jak ona nie
zasługuje na drugą szansę.
-Przymkniesz się wreszcie Victor! – ryknął Garfield – Myślę,
że rozmowę o dawaniu drugich szans zakończyliśmy dawno temu, kiedy Terra
służyła Slade’owi. Tak samo Terra, jak i Angel popełniła parę błędów, ale to
nie był powód by ją skreślać. Nie skreślaj więc też Angel.
-Garfield ma rację – poparła go Kori – Kiedy Angel do mnie
przyszła, nie zachowywała się jak zabójczyni bez serca. Ona nie jest zła. Ma
dobre serce, które po prostu zostało złamane. Powinniśmy jej zaufać.
Dziwne. Oni nadal we mnie wierzą. Byłam pewna, że już dawno
przestałam być uważana za dobrą. Gar we mnie wierzy, Kori we mnie wierzy,
Dick..nie mogę ich zawieźć. Ale jak mam się powstrzymać? Moja żądza zemsty jest
silniejsza niż wszystko inne. Jak mam znaleźć potrzebną mi siłę?
-Zostawicie mnie na chwilę z Victorem? – zapytał Richard po
chwili milczenia, a zaraz potem z pokoju wyszła Raven, Koriand’r i Garfield.
Cała trójka przeszła do jadalni.
-Jak mam cię do niej przekonać?
-Może nie potrafisz. Wiesz, że rzadko zmieniam zdanie na
czyiś temat.
-Cholera Vick, jak możesz nie widzieć tego co ja! – Dick
podniósł głos – Ona nie jest taka jak Slade, Ras, czy inni zabójcy Ligi!
-Co nie zmienia faktu, że zabijała! Kiedy dotrze do ciebie
to, że ona się nie zmieni?! Ile jeszcze śmiertelnych ciosów ma zadać, ile ludzi
okaleczyć, ilu dzieciom odebrać rodziców?!
-A co ja mam zrobić?! Jak pokazać ci, że ona jest godna
twojego zaufania?
-Dowiedzie tego, jeśli nie zabije Slade’a. Nie będziesz jej
odstępował na krok, do póki go nie zamkniemy w przytulnej celi.
-Niech tak będzie, ale ja czuję, że nie będzie to potrzebne –
po chwili usłyszałam kroki, więc Dick chyba chciał wyjść, ale wtedy odezwał się
Victor.
-Znowu coś do niej czujesz, co?
-Może nigdy nie przestałem?
-Oboje wiemy, że to nie wyjdzie. Nie po tym co zrobiła.
-Wiesz Vick, kocha się nie za wszystko, ale mimo wszystko.
Kocham ją mimo jej wad, mimo jej czynów. Kocham ją mimo jej charakteru. Tak to
już jest w miłości – Victor już nic nie odpowiedział, a moment później oboje
wyszli z pokoju. Wstałam z kanapy i pociągnęłam Dicka za rękę.
-Dlaczego uważasz, że go nie zabiję? Jeszcze kilka minut temu
powiedziałeś, że wiesz, że cię okłamałam. Więc czemu uważasz, że zmienię
zdanie.
-Bo mam nadzieję, że to co podsłuchałaś wbije ci coś do
głowy.
-Więc to sobie zaplanowałeś? – Richard potwierdził kiwnięciem
głowy – Nie wyszło ci. Nic nie jest silniejsze niż żądza zemsty.
-To się okaże – po tych słowach Dick objął mnie w pasie i
pocałował. Nie mogłam się wyrwać, a po chwili nawet nie chciałam. Znów poczułam
te motyle w brzuchu. Chwilę później Richard przerwał pocałunek i spojrzał mi
prosto w oczy – Musisz wiedzieć jedno. Zależy mi na tobie. Nie chcę cię
stracić, ale nie chcę też byś popełniła największy błąd w swoim życiu. Musisz
zebrać w sobie twoją największą siłę i przezwyciężyć tę żądzę. Ja w ciebie
wieżę – Dick wypuścił mnie z objęć i poszedł do reszty Tytanów. Myśli w mojej
głowie robiły sobie koktajl zakręcony. Miłość i dobro mieszało się ze złością i
zemstą. Kurwa! Dlaczego to akurat on musiał tak namieszać w mojej głowie?!
Dlaczego on musi być tak przekonujący? Pieprzone dlaczego.
***
Przyjechała sama. Silnik jej ścigacza usłyszałam już kilometr
od domu. Gdy zeszła z pojazdu, ściągnęła kask i zdjęła ubranie ochronne.
Pierwsze co mi się ukazało to jej czerwono – krwiste włosy. Następnie moją
uwagę zajęły jej zielone, kocie oczy. Dopiero wtedy mogłam przyjrzeć się jej
ubraniu. Inferno miała na sobie jej ulubione skórzane spodnie i glany, czarną
bluzkę na ramiączkach, futrzaną kamizelkę i rękawiczki bez palców. Dziewczyna
podeszła do mnie i szeroko się uśmiechnęła.
-Ucieszyła mnie wiadomość, że jestem ci potrzebna. Więc, w
czym mogę pomóc?
-Wiesz o co mi chodzi Inferno. Nikt nie wie więcej o
Deathstroke’u więcej niż ty.
-To prawda.
-Pomożesz nam dostać się do jego kryjówki i rozpracować
zabezpieczenia. Tytani pomogą walczyć z wojownikami Wilsona, a Ja, Dick i
Willow zajmiemy się Sladem.
-A co ze mną?
-Nie chcę cię prosić o pomoc w walce. Jeśli zjawiłby się
jakiś wojownik z Ligi i cię zobaczył, Talia dowiedziałaby się, że żyjesz.
-Angel – dziewczyna złamała mnie za ręce – Cztery lata temu
uratowałaś mi życie. Teraz chcę się odwdzięczyć. Będę razem z wami walczyć z
Deathstrokiem.
-Dziękuję ci Natalie. Jesteś prawdziwą przyjaciółką –
dziewczyna uśmiechnęła się i po chwili poszłyśmy do reszty.
Wszyscy byli w salonie. Dick zdobył plany magazynu więc
mogliśmy zacząć planować atak.
-Magazyn ma trzy główne wejścia plus jedno tylne. Myślę, że
najlepiej będzie jeśli się podzielimy i zaatakujemy po jednym.
-Nie lepiej będzie zaatakować jedno, a porządnie – wtrąciła się
Willow
-Raczej nie – zastąpiła Richarda Inferno – Slade obstawił pewnie
każde drzwi około pięcioma wojownikami, więc jeżeli zajmiemy się wszystkimi naraz to będziemy mieć nad nim
przewagę.
-Dokładnie – dodałam – Będziemy działać po dwie osoby. Ja i
Nightwing, Willow i Inferno, Cyborg i Raven oraz Gwiazdka i Beast Boy.
-Nie zgadzam się – sprzeciwił się Victor – Te dwie
zabójczynie nie powinny działać bez nadzoru.
-Co się stało puszko? – zapytała ironicznie Willow – Nie ufasz
mi?
-A dziwisz się?
-Nie.
-Dobrze – przerwał dyskusję Dick – Willow pójdzie z Gwiazdką,
a Inferno z Cyborgiem.
-Świętnie – powiedział dziwnie poważny Vick
-Świetnie – powtórzyła Willow
-Dobra, kiedy już wejdziemy, będziemy ściągać ludzi
Dethstroke’a po cichu. Czym dłużej będziemy działać w cieniu, tym większy
będzie element zaskoczenia.
-Kiedy już dojdziemy do głównego pomieszczenia – kontynuowała
Natalie – Będziemy mogli sobie oszczędzić skrupulatności. W środku będzie na
nas czekać jakieś czterdzieści osób.
-Załatwicie ilu się da, a ja, Angel i Willow zajmiemy się
Sladem.
-Świetnie – podsumowałam – No to mamy plan. Już czas wprowadzić
go w życie.
poniedziałek, 5 stycznia 2015
Obrazki
Hej. Jestem w trakcie pisania kolejnego rozdziału i jestem prawie pewna, że do końca tygodnia go wstawię. Jak na razie znalazłam kilka fajnych obrazków, które chcę wam pokazać ;-)
Pozdrawiam
***Niki***
piątek, 26 grudnia 2014
Rozdział VII - Powrót
Miłość, która zawisła raz na ścianie
Kiedyś coś znaczyła
Ale teraz nie znaczy nic
Echa rozeszły się
Lecz wciąż pamiętam ten grudniowy ból
Och, nie masz już nic, co mógłbyś powiedzieć
Przykro mi, już za późno
Uwalniam się od tych wspomnień
Muszę odpuścić, po prostu odpuścić
Powiedziałam 'żegnaj', podpaliłam to wszystko
Muszę odpuścić, po prostu odpuścić
Kiedyś coś znaczyła
Ale teraz nie znaczy nic
Echa rozeszły się
Lecz wciąż pamiętam ten grudniowy ból
Och, nie masz już nic, co mógłbyś powiedzieć
Przykro mi, już za późno
Uwalniam się od tych wspomnień
Muszę odpuścić, po prostu odpuścić
Powiedziałam 'żegnaj', podpaliłam to wszystko
Muszę odpuścić, po prostu odpuścić
Avril Lavigne feat Chad Kroeger - Let
me go
Razem z Willow stałyśmy przed
drzwiami do mieszkania Wally’ego. Musiałyśmy być gotowe do biegania, zważywszy
na jego umiejętności.
-Tylko pamiętaj Willow, nie chcemy go
zabić.
-Zabierasz mi całą frajdę –
dziewczyna westchnęła – Skąd tak w ogóle West ma mieć numer do Nightwinga?
-Bo się znają.
-Wiem, że bohaterowie trzymają się
razem, ale…
-Oni się znają!
-Nie żartuj – prychnęła – Chcesz mi
powiedzieć, że wiesz kim jest Nightwiing? – nic nie odpowiedziałam, a dokładnie
w tym momencie drzwi do mieszkania otworzyły się. Otworzył je chłopak średniego
wzrostu, o rudych włosach, zielonych oczach i piegach. Gdy nas zauważył zdziwił
się, ale już po chwili spoważniał. Ruchem ręki zaprosił nas do środka.
Weszłyśmy, a Willow usiadła wygodnie na kanapie. Ja stałam, w razie gdyby Wally
miał uciekać. Pokój był pomalowany na żółto. Meble były tego samego,
ciemnobrązowego koloru.
-Więc, czego chcecie? – zapytał lekko
poddenerwowany
-Niczego specjalnego. Jedynie numer
do naszego nocnego skrzydełka.
-Czego od niego chcesz?
-Umówić się na randkę, wiesz?! –
odpowiedziała najwyraźniej znudzona powagą sytuacji Willow.
-Nie chcemy go skrzywdzić, tylko
porozmawiać – chłopak zaśmiał się.
-Gdybyś nie była taka głupia i nie
bratała się z Ligą, to nie musiałabyś prosić mnie o numer.
-Daruj sobie te gadki Wally. Dasz mi
ten numer czy nie? – West podszedł do stołu i podniósł z niego komórkę. Wybrał
numer Richarda i podał mi telefon – Dziękuję – Dick odezwał się po kilku
sygnałach.
-Halo?
-Cześć Nightwing.
-Angel?! Skąd masz ten numer?!
-Od naszego przyjaciela, Wally’ego.
-Jeżeli coś mu zrobiłaś to…
-Nie martw się. Nie tknęłam go – Dick
chyba odetchnął – Mam do ciebie prośbę.
-Nie żartuj sobie.
-Nie żartuję. Potrzebuję twojej
pomocy w znalezieniu Slade’a.
-Skąd pomysł, że ci pomogę? Nie
powiem ci gdzie on jest, żebyś mogła go zabić.
-A jeśli obiecam ci, że go nie
zabiję? – Willow spojrzała na mnie ze zdziwieniem, ale odwróciłam od niej
wzrok.
-Nie wieżę ci. Nie zrezygnowałabyś ot
tak z zemsty.
-Więc pomóż mi. Złapiemy go razem i
oddamy policji – Richard przez chwilę milczał.
-Spotkajmy się w Gotham. Tylko bez
numerów.
-To na razie – Dick rozłączył się, a
ja rzuciłam telefon Wally’emu – Masz.
-Załatwiłaś swoje, a teraz spadajcie
stąd – West w jednej sekundzie znalazł się przy drzwiach.
-Robisz się wolniejszy mały –
uśmiechnęłam się wrednie i razem z Willow wyszłyśmy.
-Myślałam, że mamy umowę.
-W umowie nic się nie zmieniło.
Zabijam Deathstroke’a, a ty zgarniasz nagrodę.
-Pan nocne skrzydło ci nie
przeszkodzi?
-On nie jest problemem.
-Chyba cię nie doceniałam. Jesteś
jednak kłamliwą zdzirą.
-Nie da się zaprzeczyć.
***
Wieczorem byłyśmy w Gotham. Miałam
nadzieję, że Dick sam mnie znajdzie, bo nie miałam pomysłu gdzie go szukać.
Postanowiłam, że zaczekamy na niego na budynku, gdzie niegdyś ścigaliśmy się.
Nie musiałyśmy długo czekać, bo po kilku minutach na dach wskoczył Richard w
swoim nowym stroju.
-Ciacho, ciacho – powiedziała po
cichu Will, ale i tak oboje ją słyszeliśmy – Ciasteczko by się zjadło.
-Więc, gdzie on jest – zapytałam,
ratując Willow z tej niezręcznej sytuacji.
-Stary magazyn samochodów. Jest pełny
zepsutych antyków i pomagierów Slade’a. Nie będzie łatwo tam się dostać. Slade
obstawił ludzi przy każdym wejściu i każdym pokoju. Sam siedzi w biurze razem z
trzydziestoma wojownikami – zerknęłam na Willow, która nie spuszczała wzroku od
Dicka. Nie wiem, czy robiła to specjalnie, czy on się jej spodobał.
-W takim razie będzie nam potrzebne
wsparcie.
-Taa, zwłaszcza, że to porąbane
rodzeństwo pewnie też już wie, gdzie zaszył się Slade.
-Kto?
-Nikt taki – powiedziałyśmy
jednocześnie, a Dick westchnął i odszedł od nas
–Dokąd idziesz? – zapytałam
-Zadzwonić po wsparcie. Tobie radzę
to samo – Richard ma rację. To walka na najwyższą skalę. Zakończymy to teraz,
albo już do końca życia będziemy się w to bawić. Spojrzałam zachęcająco na
Willow.
-Na mnie nie patrz. Ja nie mam
żadnego wsparcia – Trudno się mówi. Will nie ma znajomych, ale ja mam dwie dobre
zabójczynie. Pytanie tylko jak je wezwać.
Po kilku minutach przemyśleń wpadłam
na pomysł. Założę się, że Batman dałby radę wysłać wiadomość do Jump City, do
Inferno. Niestety nie wiem, gdzie jest Kosogłos. Może ona sama do mnie trafi.
Po chwili wrócił do nas Dick.
Był…szczęśliwy? Uśmiechał się i wyglądał na zadowolonego.
-Z czego się tak cieszysz? –
zapytałam trochę zirytowana jego poczuciem humoru.
-Będziemy mieć duże wsparcie.
-Fajnie, ale będziemy mieć jeszcze
większe jeżeli nadasz ode mnie wiadomość z jaskini Batmana.
-Czemu sama jej nie nadasz? Jeżeli
dobrze słyszałem to już raz się tam włamałaś.
-Ah, daj spokój! To było tylko raz –
Dick westchnął.
-Do kogo?
-W Jump City jest moja przyjaciółka,
Inferno. Mieszka w opuszczonej fabryce porcelany.
-Wiem gdzie to jest.
-Poproś ją o pomoc. Na pewno
przyjedzie.
-Zgoda – Dick pobiegł w stronę
posiadłości Wayne’a i już po chwili straciłam go z oczu.
-Mamy zamiar tu tak siedzieć i nic
nie robić?! Nie masz jakiejś kryjówki, czy coś?
-Tak się składa, że mam.
-Więc, na co czekamy?
Obie zeszłyśmy z dachu i wsiadłyśmy
na motocykle. Ja prowadziłam. Dobrze wiedziałam gdzie możemy się zatrzymać. Po
kilku minutach drogi byłyśmy na miejscu. Dom praktycznie się nie zmienił. Choć
minęło pięć lat, nadal było widać jego jasne barwy. Niektóre okna były
potrzaskane, pewnie przez miejscowych rabusiów. Sądzę, że powynosili z domu co
najcenniejsze i sprzedali, ale to już nie jest ważne. Teraz potrzebuję tylko
miejsca, w którym możemy poczekać ma Richarda.
Drzwi były zamknięte, więc otworzyłam
je z wykopu. W środku dom nie był już tak piękny. Wszystko było ukurzone i zniszczone. Większość obrazów i rzeźb
zniknęła. Usiadłam na kanapie i odpoczywałam. Willow po chwili się do mnie
przyłączyła.
-Co to za rudera?
-To mój dom, tylko że od pięciu lat
nikt tu nie mieszka.
-Twój dom? Widzę, że w dzieciństwie
miałaś problemy finansowe – ta dziewczyna była niemożliwa. W każdej chwili
potrafiła z czegoś zażartować, zmniejszyć napięcie. W tej chwili mi to jednak
nie pomogło. Kilka razy tu wracałam po śmierci rodziców i wyjeździe z Gotham i
zawsze starałam się zachować powagę. Próbowałam pokazać mój szacunek wobec tego
miejsca. W końcu wiązało się z nim tyle wspomnień.
Po jakiejś godzinie przyjechał Dick.
-Jak nas znalazłeś? – zapytałam
-Miałem przeczucia, że tu będziecie –
uśmiechnęliśmy się do siebie – Wiadomość wysłana. Inferno powinna przyjechać za
jakąś godzinę.
-A twoje wsparcie?
-Powinni zaraz tu być – przez chwilę
nic nie mówiliśmy. Przerażała mnie ta niezręczna cisza.
-Dobra! – krzyknęła Willow – To mnie dobija.
Obgadajcie sobie swoje sprawy i dajcie znać jak skończycie – dziewczyna wyszła
z pokoju i zostałam sam na sam z Richardem.
-To…odpuszczasz z zemstą?
-Tak. Pomyślałam, że ona nic mi nie
da. Nie wskrzeszę rodziców przelewając więcej krwi – Dick podszedł do mnie i
spojrzał prosto w oczy.
-Nie wierzę ci. Przez pięć lat
bratałaś się z Ligą Zabójców. Chciałaś żeby wyszkolili cię na zabójcę, tylko po
to żeby zabić jednego człowieka, a teraz odpuszczasz? – nie bardzo wiedziałam
co powiedzieć. Znałam Richarda już tyle lat i przez to on wiedział kiedy
kłamię.
-Skoro wiedziałeś, że kłamię, to po
co mi pomogłeś? Po co zadzwoniłeś po wsparcie?
-Bo miałem nadzieję, że odwiodę cię
od tego pomysłu.
-Starasz się już to zrobić od pięciu lat
i ciągle stoisz w miejscu. Może już czas, żebyś sobie darował? – Dick nie
powiedział ani słowa. Trochę dziwnie się czułam, bo to on od dawna mówi mi,
żebym odpuściła.
-Wiesz co nas łączy?
-Czarne włosy? – Richard zaśmiał się.
-Nie. To, że nigdy nie dajemy za wygraną.
-Chyba masz rację.
-Więc mam dla ciebie propozycję.
-Słucham – powiedziałam kładąc przy
tym ręce na biodra.
-Złapiemy Deathstroke’a, zamkniemy go
w jakimś więzieniu na odludziu i razem pójdziemy do Ra's al Ghula prosić go, by
cię wypuścił.
-To nie jest takie proste Dick. Ras
chce śmierci Slade’a. Nawet jeśli ja go nie zabiję, zrobi to ktoś inny.
-Nie, jeżeli złapiemy go pierwsi –
już miałam zacząć tłumaczyć Richardowi cały proces odejścia z Ligi, kiedy drzwi
wejściowe otworzyły się, a do środka weszły cztery osoby. Przez moment nie
bardzo mogłam uwierzyć w to co widzę. Po chwili jednak doszłam do siebie i
przywitałam się z drużyną. Miło widzieć Tytanów w komplecie.
wtorek, 25 listopada 2014
Rozdział VI - Nowe znajomości
Witaj w swoim życiu
Już nie ma odwrotu
Nawet, gdy śpimy
Znajdziemy cię
Zachowując się najlepiej
Odwracającego się tyłem do matki natury
Każdy chce rządzić światem
Już nie ma odwrotu
Nawet, gdy śpimy
Znajdziemy cię
Zachowując się najlepiej
Odwracającego się tyłem do matki natury
Każdy chce rządzić światem
Stała tam. Jej długie, białe włosy były mokre i częściowo
zasłaniały twarz. Deszcz sprawił, że jej szczupła postać była ledwo widoczna. W
jednym momencie dziewczyna otworzyła oczy. Niebieskie i żądne krwi. Po chwili
dosłownie zniknęła. Nie miałam pewności, czy to sen, halucynacja czy czysta
prawda. Nie, to nie mogło być realne. Ona nie żyje.
Wtedy pojawiła się tuż przede mną. Cofnęłam się o krok, ale
starałam się nie ukazywać strachu.
-Myślisz, że zabijając go coś zmienisz? – powiedziała
ochrypłym i przerażającym głosem – Nie wystarczy już rozlewu krwi? Czy może
zaplanowałaś zniszczyć całą moją rodzinę? – chciałam się odezwać, ale nie
mogłam wypowiedzieć ani słowa – Wiedz, że jeśli nie zboczysz z tej drogi,
zginiesz. Twoja naiwność i żądza zemsty cię uśmiercą. Zastanów się, czy warto?
– Wtedy dziewczyna zniknęła, a ja obudziłam się z krzykiem. Znów byłam w pokoju
motelu w Star City. Okryłam się kołdrą i z powrotem położyłam. To był pierwszy
raz, kiedy śniła mi się Rose. Wcześniej miałam sny o rodzicach, Richardzie,
Deathstroke’u. Lecz nigdy o niej.
Na próżno starałam się zasnąć. Jej blada twarz pojawiała się
gdy tylko zamykałam oczy, a jej ochrypły głos gdy tylko przykryłam głowę
poduszką. Wstałam więc i ubrałam się w mój biały kostium i brązową kurtkę.
Minął tydzień od ucieczki Deathstroke’a, a ja nadal nie wiem gdzie się zaszył.
-Wyglądasz na przypartą do muru –odezwał się ktoś za moimi
plecami. Już chciałam sięgnąć po katanę, ale ujrzałam jej tatuaż na ramieniu w
kształcie ptaka. Chwilę potem z cienia wyłoniła się jej blada twarz. Miała
błękitne oczy i długie, brązowo - białe włosy. Potem ujrzałam jej smukłą
sylwetkę. Miała na sobie jej ulubiony strój. Obcisłe, skórzane spodnie, czarna
bluzka z krótkim rękawem, długie rękawiczki bez palców i buty na koturnie.
-Witaj Kosogłosie.
-Cześć Angel. Dawno cię nie widziałam. Ile to już?
-Będzie z dwa lata – podeszłam bliżej dziewczyny – Zmieniłaś
się.
-Ty też. Obcięłaś włosy.
-Za to ty swoje zapuszczasz – zaśmiałyśmy się i mocno
przytuliłyśmy – Strasznie za tobą tęskniłam Sam.
-Ja za tobą też Angel – usiadłyśmy na kanapie i cieszyłyśmy wspólnymi
chwilami
-Więc, co cię sprowadza?
-Muszę mieć jakiś powód? Nie mogę odwiedzić najlepszej
przyjaciółki?
-Jasne, że możesz! Tylko jak ty mnie znalazłaś?
-Nadal mam kontakty z Ligą. Talia nie miała nic przeciwko bym
cię odwiedziła i sprawdziła jak ci idzie – chwila moment. Coś tu nie pasuje.
Talia nie wysłałaby Sam żeby sprawdziła czy zabiłam Slade’a. Wiedziałaby, że
sama się odezwę.
-Dobra, a co cię tu naprawdę sprowadziło?
-Angel…
-Wiesz, że mnie nie oszukasz, więc lepiej od razu zacznij
mówić – Sam westchnęła.
-Liga wyznaczyła nagrodę za zabicie Deathstroke’a.
-Co?!
-Chyba nie do końca wiedzą, czy sobie poradzisz – wstałam z
kanapy i zaczęłam chodzić po pokoju. Jak Talia mogła na to pozwolić? Przecież
dobrze wie, że Slade to trudny przeciwnik. Potrzebuję więcej czasu.
-Ile?
-Sto.
-Tysięcy?
-Milionów.
-Nie żałowali.
Angel – Sam wstała i podeszła do mnie – Jeśli chcesz go zabić,
to musisz to zrobić szybko. Jest już bardzo dużo chętnych na tę nagrodę. Muszę
przyznać, że sama miałam na nią chrapkę.
-Nie zrobisz tego. Nie zabijesz go.
-Oczywiście, że nie. On jest twój. To drugi powód mojego
przyjazdu. Wiem gdzie on jest.
-Powiedz mi.
-Central City. Kamery lotniska uchwyciły go wczoraj. Nie wiem
ile masz czasu.
-Dziękuję ci Sam. Mam u ciebie dług.
-A bo to jeden – uśmiechnęłam się. Szybko spakowałam torbę i
wyszłam z Sam na zewnątrz. Wsiadłam na motocykl i pożegnałam się z Kosogłosem.
-No to do zobaczenia Sam.
-Mam nadzieję, że nie będę musiała czekać tak długo –
zaśmiałyśmy się – Tylko pamiętaj. To już nie jest zabawa. Na Slade’a polują
najgorsi zabójcy. Musisz dać z siebie wszystko.
-Zawsze daję – odpaliłam silnik i wyjechałam. Droga do
Central City jest długa. Czeka mnie daleka droga.
***
Central City jest równie pięknym miastem co Gotham, ale
lepiej zadbanym. Myślę, że nawet wiem gdzie szukać Slade’a. Jest tu stara
posiadłość jakiegoś milionera. Dom został opuszczony za czasów drugiej wojny
światowej i od tego czasu stoi pusty. Wilson lubi takie miejsca, więc warto
sprawdzić.
Dom był naprawdę stary, zbudowany chyba z drewna. Wszystko
się rozpadało, podłoga niemiłosiernie skrzypiała, a dachu w połowie nie było.
Ostrożnie otworzyłam drzwi, jednocześnie trzymając katanę w ręku. Drzwi zaskrzypiały.
-Cholera – szepnęłam jednocześnie kopnęłam drzwi. Byłam
gotowa do walki, ale pomieszczenie było puste. Rozejrzałam się po pokoju.
Wszystko było stare. Meble, obrazy, dywany. Nawet nie wiem, czy Slade tu był.
Niespodziewanie przez okno do pokoju wpadła jakaś dziewczyna, a zaraz za nią
chłopak. Dziewczyna była szczupła i wysoka, ale umięśniona. Miała długie, rude
i kręcone włosy oraz brązowe oczy. Była ubrana w zieloną bluzkę, brązową kurtkę
i spodnie oraz czarne buty do kolan. Na jej prawej dłoni zauważyłam tatuaż w
kształcie słońca. Lub czegoś w tym stylu. Chłopak za to był średniego wzrostu, był
umięśniony i miał krótkie brązowe włosy i oczy. Miał na sobie ciemne, brązowe
spodnie, trochę jaśniejszą kurtkę z kapturem i czarną koszulę oraz buty. Oboje
trzymali w dłoniach katany.
-Widzę, że nagroda kusi wielu – powiedziała dziewczyna
-Kto by się nie skusił Sunny?
-Racja Steve, sto milionów robi swoje.
-Nie przyszłam tu dla pieniędzy.
-Akurat – prychnęła Sunny – Niech zgadnę, jesteś tu bo po
prostu chcesz zabić Slade’a.
-Chcę wyrównać rachunki
-Wybacz słonko, ale nagroda będzie nasza.
-Możecie ją sobie wziąć. Deathstroke’a i tak tu nie ma.
-Szkoda, miałam nadzieję na odrobinę walki.
-Zawsze możemy zabawić się z baszą nową znajomą – Steve
uśmiechnął się wrednie
-Możecie spróbować.
W tym momencie obydwoje ruszyli na mnie. Zaczęłam robić
szybkie uniki przed ich ostrzami. Widać jednak było, że to zawodowcy. Nie
marnowali zbyt dużo siły zadawając ciosy. Za to ja robiłam się coraz słabsza.
Ciężko jest odpierać ataki dwóch doświadczonych zabójców. Nie mogłam się z nimi
bawić. Szybkim ruchem podcięłam dziewczynę, a chłopaka kopnęłam z pół obrotu.
Prawie udało mi się przebić go kataną, ale Sunny go obroniła. Ponownie
spróbowałam zaatakować, ale tym razem zdołali odeprzeć moje ciosy. To było
naprawdę męczące. Niespodziewanie Steve kopnął mnie w twarz. Upadłam. Oboje
stali nade mną i uśmiechali się szyderczo. Dziewczyna już miała zadać ostateczny
cios, kiedy ktoś pociągnął ją za włosy i cisnął o ścianę. Nie mogłam się
przyjrzeć nieznajomej postaci. Poruszała się zbyt szybko. Była dobra. Z
łatwością odpierała ataki chłopaka, aż w końcu przebiła mu kataną ramię.
-Steve – krzyknęła Sunny. Podbiegła do chłopaka i oboje
uciekli z domu. Zamaskowana postać podeszła do mnie. Byłam pewna, że będzie
chciała walczyć ze mną, ale ta tylko podała mi dłoń i pomogła wstać. Teraz
mogłam się jej lepiej przyjrzeć. Była to szczupła i wysoka dziewczyna. Miała na
sobie skórzane spodnie, kurtkę i koturny, a jej twarz zasłaniał kaptur.
-Dzięki – powiedziałam z lekkim trudem – Dziękuję za pomoc.
-Nie ma sprawy. Chętnie zabawiłam się ze Stevem i Sunny.
-Jestem Angel – dziewczyna zdjęła kaptur i moim oczom ukazały
się długie różowe włosy i niebieskie oczy.
-Willow. Czego świrnięte rodzeństwo od ciebie chciało?
-Mieli nadzieję, że spotkają tu Deathstroke’a, ale zastali
tylko mnie.
-Widzę, że wszystkich sprowadziła tu kasa za jego głowę.
-Mnie nie obchodzi nagroda. Jestem tu z ramienia Ligii
Zabójców i Ras al’Ghula. Dostałam zadanie zabicia Slade’a.
-W takim razie nie mam po co z tobą walczyć. Dobrze – Willow
schowała katanę do pokrowca i uśmiechnęła się – Myślę, że cię lubię.
-Ja chyba ciebie też. I mam propozycję.
-Zamieniam się w słuch.
-Dorwiemy Deathstroke’a razem, ale nagrodę weźmiesz dla
siebie.
-A ty?
-Ja chcę tylko zadać ostateczny cios.
-Widzę, że masz z Wilsonem jakieś niedokończone sprawy.
Chcesz Vendetty?
-Niczego nie pragnę bardziej.
-W takim razie zgoda – dziewczyna podała mi rękę, a ja ją
uścisnęłam – To masz jakiś pomysł jak znaleźć jednookiego?
-Mam pewien plan, ale nie obejdzie się bez problemów.
-Jakiego typu problemów?
-Będę musiała zadzwonić do przyjaciela.
-Nie widzę tu problemu.
-Ten przyjaciel, to Nightwing.
-Już czaję. Masz w ogóle do niego numer?
-Nie, ale wiem kto ma.
-Więc? Komu złożymy wizytę?
-Wally West
piątek, 21 listopada 2014
Nowe postacie
Hej. Zacznę od tego, że następny rozdział jest już napisany, ale wstawię jak pojawi się choć jeden komentarz. Chciałabym wiedzieć, co myślicie o tym opowiadaniu. Może macie jakieś uwagi, albo sugestie? Komentujcie albo piszcie do mnie. Mój adres email: nikola_2000@o2.pl
Chcę też zapowiedzieć cztery nowe postacie, które pojawią się w następnym rozdziale. Jedną z nich może już znacie z opowiadania Anguś A. Dodam dzisiaj zdjęcia tych postaci. Jeśli chcecie, możecie spróbować zgadnąć kim są.
Pozdrawiam
***Niki***
Chcę też zapowiedzieć cztery nowe postacie, które pojawią się w następnym rozdziale. Jedną z nich może już znacie z opowiadania Anguś A. Dodam dzisiaj zdjęcia tych postaci. Jeśli chcecie, możecie spróbować zgadnąć kim są.
Pozdrawiam
***Niki***
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)











